Filmy prezentowane wyłącznie w języku angielskim

PROCTER

reż. Joachim Trier, Wlk. Brytania, 2002, 12 min.

Jedna z ostatnich etiud zrealizowanych przez Triera podczas studiów w londyńskiej National Film and Television School. Bohater filmu funkcjonuje na granicy wspomnienia, wyobraźni i rzeczywistości, próbując uporządkować własne doświadczenia oraz relacje z otoczeniem. Trier eksperymentuje z narracją, montażem i subiektywną perspektywą, pokazując zainteresowanie pamięcią oraz wewnętrznym życiem postaci zamiast klasycznie prowadzonej fabuły.

Choć „Procter” pozostaje studencką etiudą, imponuje dojrzałością formalną i wyczuciem rytmu, ujawniając autora, który już na początku swojej drogi świadomie poszukiwał własnego filmowego języka.

STILL

reż. Joachim Trier, Wlk. Brytania, 2001, 10 min.

Zrealizowany podczas studiów w londyńskiej National Film and Television School „Still” jest jednym z pierwszych filmów, w których reżyser  świadomie rozwija własny język filmowy. Interesuje go nie tyle klasyczna opowieść, ile sposób, w jaki obraz, dźwięk i montaż oddają stan emocjonalny bohatera. Już tutaj pojawiają się motywy, które później staną się znakami rozpoznawczymi jego twórczości – pamięć, samotność, ulotność chwili i nieustanne przenikanie rzeczywistości z wyobraźnią. 

Etiuda zachwyca formalną dyscypliną oraz niezwykłą wrażliwością wizualną, pokazując reżysera poszukującego własnego stylu na długo przed międzynarodowym sukcesem.

PIETA

reż. Joachim Trier, Wlk. Brytania, 1999, 12 min.

Pierwsza z etiud zrealizowanych przez reżysera podczas studiów zapowiada wiele motywów, które później zdominują jego pełnometrażową twórczość. Bohater filmu funkcjonuje na granicy wspomnienia, wyobraźni i rzeczywistości, próbując uporządkować własne doświadczenia oraz relacje z otoczeniem. Trier eksperymentuje z narracją, montażem i subiektywną perspektywą, pokazując zainteresowanie pamięcią oraz wewnętrznym życiem postaci zamiast klasycznie prowadzonej fabuły. Choć jest to tylko studencka etiuda, imponuje dojrzałością  i wyczuciem rytmu, ujawniając autora, który już na początku swojej drogi świadomie poszukiwał własnego filmowego języka.